Przez dziesięciolecia psychologia skupiała się na naszych „deficytach”, na tym, co nam w życiu przeszkadza, czego nie umiemy albo czego nam brak. Teraz coraz częściej słyszymy od psychologów i coachów, żeby pracować na „zasobach”. Koncentrowanie się na tym, co mamy dobrego i co nam się udaje stwarza nową, bardziej optymistyczną przestrzeń do rozwiązywania życiowych i zawodowych problemów, pozwala wierzyć, że mamy wszystko, czego nam potrzeba, aby dać sobie radę. Ale czym tak naprawdę są nasze zasoby?
Zasobem może być wszystko, co pomoże nam osiągnąć pożądany przez nas dobrostan, dojść do celu. Dążymy do tego przez całe życie – chcemy być zdrowi, mieć szczęśliwe życie, środki na realizację oczekiwanego poziomu życia, udane relacje z bliskimi itd. W osiąganiu tych celów pomagają nam przedmioty (np. narzędzia potrzebne do pracy czy innej aktywności, środki materialne), warunki zewnętrzne (np. uporządkowany, przewidywalny, niestresujący rytm zdarzeń, np. wyznaczany przez pory roku, porządek dnia itd.) oraz właśnie zasoby osobiste, które pozwalają nam wierzyć, że mamy kontrolę nad własnym życiem, czyli np. wsparcie społeczne, poczucie własnej skuteczności, umiejętność wyrażania emocji, doświadczenie radzenia sobie w trudnych sytuacjach, inteligencja, wiedza, ZDROWIE, wiara, bogactwo duchowe, odporność psychiczna i fizyczna, mechanizmy obronne, umiejętność utrzymywania relacji, poczucie własnej wartości, wola życia itd.
Zasoby są bardzo ważne, zwłaszcza w sytuacjach trudnych – pozwalają nam wyjść z kataklizmów życiowych, opresji zawodowych, strat osobistych i materialnych, czy chorób. Zasoby pomagają nam po prostu przetrwać, a nawet dobrze żyć.
O nowym nurcie w psychologii – terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach, czyli budowaniu na tym, co mamy - rozmowa z Betą Kalinowską, psychologiem, coachem i terapeutą - Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach jest stosunkowo nowym nurtem w psychologii, nastawionym na to, by w krótkim czasie osiągnąć z klientem wspólnie ustalone cele przy maksymalnym wykorzystaniu jego zasobów. Zasoby są ważniejsze niż deficyty? Mogą decydować o tym, że staniemy się silniejsi? Niektórzy uważają, że to nad słabościami trzeba pracować. - Na zasobach budujemy. Na tym, co jest dla nas ważne, wartościowe. Na tym co już wiemy o sobie i o świecie budujemy nasze życie, nasze działania, nasze myślenie i naszą przyszłość. Siłę daje nam to, że widzimy, jakie umiejętności i talenty mamy, co umiemy i lubimy robić, co nam łatwo idzie. Gdybyśmy skupili się tylko na deficytach nagle okazałoby się, że nie ma sensu nic robić. Po co? Skoro jesteśmy tacy źli, beznadziejni.
- Może właśnie po to, by zmienić? By ten brak uzupełnić? - Można rozmawiać o brakach, ale na zasadzie: „ok., ale czego się pan/pani przez tę sytuację, przeżycie nauczyła? Właśnie wtedy, gdy było ciężko, jak pan/pani sobie poradziła?”. Dowiadujemy się wtedy o sobie czegoś dobrego, pozytywnego, np. że mamy wokół siebie przyjaciół, albo że dzieci dają nam motywację. Albo że siłę można czerpać z tego, co już się umie, odwołując się do doświadczenia.
Mamy w sobie potencjał, możemy robić dobre rzeczy dla siebie i dla innych, choć czasem nie wierzymy w to, że potrafimy w pozytywny sposób wpływać na innych. Możemy na nasze doświadczenia patrzeć z perspektywy strat albo korzyści. Ja wolę i proponuję patrzeć z perspektywy korzyści - co mi to dało, czego się nauczyłam? Jakie mam bogactwo, z którego mogę czerpać?
Po co żyć w przekonaniu, że jest się ofiarą, rozpamiętywać krzywdy i żale? To my wybieramy, jak patrzymy na swoje doświadczenia. Będąc ofiarą nie widzimy potencjału, bo skupiamy się tylko na negatywach. Taka postawa odbiera siły. A jeśli widzimy potencjały, możemy je rozwijać, iść za nimi.
- Rolą terapeuty jest towarzyszyć w poszukiwaniu rozwiązań a nie wskazywaniu gotowych recept?- Człowiek sam ma najlepsze pomysły na rozwiązania i sposoby na dojście do nich. Sam potrafi znaleźć to, czego potrzebuje, by dojść w upragnione miejsce. To, co mu daję siłą, energię i moc to nadzieja na zmianę na lepsze. W terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach towarzyszymy drugiej osobie w jej rozwoju, w drodze do tego, co ona chce osiągnąć. Większość ludzi ma podobne pragnienia - chcemy być szczęśliwi, mieć pracę, czuć się bezpiecznie, mieć lepszy kontakt z dziećmi, rodzicami czy z partnerem. Człowiek sam znajduje rozwiązania, my, psycholodzy, ich nie dajemy. Podążamy jedynie za tym, co już dobrego zdarzyło się wcześniej.
- Przeciwnicy terapii krótkoterminowych uważają, że nie da się człowieka zmienić bez głębokiej terapii, bez dokopania się do korzeni problemów. Że nie wystarczy zmienić samych zachowań, lecz trzeba się zbudować na nowo, sięgnąć aż do dzieciństwa, nakrzyczeć na rodziców, wybaczyć im i wtedy zacząć żyć na nowo. - Jeśli ktoś chce, to cofamy się do jego ran i trudnych przeżyć. Lecz skupiamy się na tym, co pomagało, gdy było ciężko, co sprawiało, że udało się przetrwać? Sięgając do dzieciństwa szukamy też, co w rodzicu było jednak dobre, motywujące. Zastanawiamy się, co w drugim człowieku jest pozytywne. W każdym jest dobro, choćby minimalne. Może rodzić jednak czasem pogłaskał, powiedział coś miłego? Może zabrał na spacer, odebrał z imprezy u koleżanki? Trzeba tez umieć to dostrzec.
- Ważna jest akceptacja i zrozumienie?- Pewnych rzeczy nie możemy zmienić, np. ciężkiego inwalidztwa albo tego, że ktoś bliski odszedł. Pomocne jest wówczas przyjrzenie się, w jakim miejscu jestem i zastanowienie się, co to dla mnie znaczy. To, że np. opuścił mnie mąż może, oprócz cierpienia, przynieść także poczucie wolności – „nic nie muszę, mogę życie zacząć od początku, mogę je przeznaczyć na troskę o siebie, a nie kogoś innego”. Osoby doświadczone chorobą często zakładają fundacje lub pracują w nich jako wolontariusze, swoje doświadczenia wykorzystują tak, by pomóc takim jak oni lub innym, znajdującym się w jeszcze gorszej sytuacji.
-
Trudne zdarzenia przez chwilę mogą wyglądać jak koniec świata, ale warto spróbować po jakimś czasie zbudować nowy świat? - Tragedie, straty są udziałem każdego z nas, wpisane są w nasze życie i przejście przez nie jest procesem, w którym towarzyszą nam cierpienie, żal, smutek i żałoba. Ale można się też wtedy
zastanowić, co chcielibyśmy zaczerpnąć od bliskiej osoby, która odeszła - może kontynuować jej misję, spełnić za nią jakieś marzenia, uczynić coś na jej cześć, a może propagować dzieło jej życia? Małymi kroczkami, ale widzimy nagle wiele drzwi, które możemy pootwierać. Możemy poszukać, także u byłego męża po rozstaniu – co dobrego od niego dostałam? Coś mi odebrał, to prawda - ale też coś mi na pewno dał. Co jest dla mnie ważne z tego, co o nim pamiętam? Może np. nauczył mnie kochać góry albo wspólnie zaczęliśmy pisać książkę kucharską i mogę ją teraz skończyć? Z akceptacji tego, co jest, wynikają różne możliwości, trzeba je tylko dostrzec. Po to, by pójść dalej.
- W podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach mówi się, że „dobrze jest budować na tym, co jest skałą”. - Czyli na naszych zasobach. Skała to coś, co już mamy, nasz kręgosłup moralny, nasze wartości. To co przeżyliśmy, czego się nauczyliśmy, co umiemy. „Jeśli coś działa – rób tego więcej!” - to pierwsza zasada TSR. Na tym możemy budować, do tego możemy się odwołać. I każdy z nas to ma.
Rozmawiała Renata Mazurowska

Beata Kalinowska specjalizuje się w coachingu dla pracowników korporacyjnych oraz prywatnych - coachingu dotyczącym zmiany kariery zawodowej, balansu w życiu zawodowym i prywatnym.
Prowadzi Coachingowe Centrum Rozwoju (CCR). Rozumie biznes, potrzeby integralności wewnętrznej a także równowagi w życiu na różnych płaszczyznach, etapów zmian i zmiany kariery zawodowej. Z wykształcenia jest psychologiem, terapeutą skoncentrowanym na rozwiązaniach [TSR].
http://coaching-ccr.pl, Tel. (+48) 691 387 477Założenia Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach:• Jeśli coś działa, rób tego więcej.
• Jeśli coś nie działa, rób coś innego.
• Jeśli coś się nie zepsuło, nie naprawiaj.
• Nie komplikuj. Życie jest naprawdę proste.
TSR zakłada, że tylko w procesie poszukiwania rozwiązań klient może osiągnąć zakładane cele (Stevede Shazer, 1994), będzie mógł zbudować taki fragment rzeczywistości, w którym będzie miał możliwość zaspokojenia swoich potrzeb w sposób dla niego przydatny, pomocny i do zaakceptowania. Dlatego TSR koncentruje się na potrzebach, a nie problemach klienta, jego zasobach i mocnych stronach, osiągnięciach a nie porażkach oraz wyraźnej wizji pożądanej przyszłości. Podąża się za w kierunku osiągnięcia celu klienta, a nie terapeuty. Uświadomienie sobie, co robimy dobrze (a nie źle) i jaki mamy potencjał jest niezbędne do osiągania celu.
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.